Haydn 6.7.8 „Pory Dnia”

Haydn 6.7.8 „Pory Dnia”

Pierwsza stała praca Józefa Haydna trwała niewiele ponad rok. Hrabia Morzin zatrudnił go jako kapelmistrza swojej orkiestry. Wkrótce jednak Morzin popadł w tarapaty finansowe i musiał zlikwidować orkiestrę. Na szczęście na jednym z koncertów był książę Esterházy. Haydn prawdopodobnie poprowadził wówczas swoją I Symfonię. Esterházy był pod takim wrażeniem koncertu, że na wieść o kłopotach Haydna zaproponował mu stanowisko zastępcy kapelmistrza orkiestry, działającej na jego dworze w Eisenstadt. I tak, mający początek 1 maja 1761 roku i trwający kolejne 30 lat patronat księcia Esterházy’ego nad Józefem Haydnem zapisze się złotymi zgłoskami w dziejach muzyki.

Książę Esterházy był wielkim miłośnikiem muzyki, sam też nieźle grał na kilku instrumentach. Muzyczne zainteresowania i potężny majątek pozwoliły mu założyć orkiestrę i zatrudnić wysokiej klasy muzyków-wirtuozów w rodzaju skrzypka Luigi’ego Tomasiniego i wiolonczelisty Josepha Weigla. Szefem zespołu był wówczas dość leciwy Gregor Wender. Po jego śmierci w 1766 roku Józef Haydn przejął obowiązki kapelmistrza.

Atmosfera w orkiestrze była bardzo sprzyjająca pracy. Haydn miał w zasadzie wolną rękę w sprawach artystycznych. Mógł eksperymentować i podejmować ryzyko. Poza tym był odcięty od świata i wolny od intryg oraz krytycznych uwag „środowiska muzycznego”. Mógł więc pracować we własnym rytmie i własnym stylu.

Książę Esterházy posiadał bardzo bogatą bibliotekę nutową. Wśród licznych tytułów znajdowały się „Cztery pory roku” Antonio Vivaldiego. Esterházy bardzo je lubił. Prawdopodobnie to właśnie on zaproponował Haydnowi skomponowanie cyklu utworów podobnych do tych czterech koncertów skrzypcowych Vivaldiego. Haydn wybrał dla nich formę symfonii, ale z wyraźnymi echami koncertu barokowego i concerto grosso. Powstałe trzy symfonie (nr 6, 7 i 8) były najprawdopodobniej pierwszymi kompozycjami Haydna zagranymi na dworze Esterházych. Wybór „stylu włoskiego” nie był dziełem przypadku: Haydn chciał przypodobać się Esterházy’emu, prowadzącemu interesy polityczno-biznesowe z Włochami. Symfonie miały być też popisem możliwości orkiestry, a zwłaszcza wirtuoza skrzypiec Luigi’ego Tomasiniego.

Haydn nie obdarzył swoich symfonii programem literackim w takim stopniu, jak zrobił to Vivaldi, ale i u niego wyraźnie słychać ilustracyjność muzyki. Symfonię nr 6 („Poranek”) rozpoczyna krótkie Adagio, które niewątpliwie przywołuje na myśl wschód słońca. Następujące po nim Allegro rozpoczyna się od sola fletów i obojów, a późniejsza wolna część przybiera formę miniaturowego koncertu dla dwóch solistów: skrzypka i wiolonczelisty. Popisom obu towarzyszy ripieno orkiestry, co jest bardzo czytelnym odwołaniem się Haydna do baroku, a w szczególności do stylu Corellego. Trzecia część (Menuet) jest w części centralnej duetem violone (kontrabasu) i fagotu. Finał powraca do stylistyki concerto grosso, z koncertującymi skrzypcami i wiolonczelą.

Symfonia nr 7 („Południe”) znowu zaczyna się powolnym wstępem. Koncepcja wykorzystania stylu concerto grosso jest tu jeszcze bardziej wyraźna. Haydn czytelnie nawiązuje do Corellego, obsadzając dwoje skrzypiec i wiolonczelę w roli instrumentów koncertujących. W drugiej części odwołanie się do stylu włoskiego jest równie wyraźnie. Haydn wykorzystuje tu znaną z opery formę recytatywu z dość rozbudowanym akompaniamentem. Solo skrzypiec jako żywo przypomina popis sopranu, który swoją dramaturgią odwołuje się do wyobraźni słuchaczy. Wynikające z niego Adagio właściwie po raz pierwszy w dziejach symfonii wprowadza do tej wolnej części flety. Na szczególna uwagę zasługuje tu kadencja skrzypiec i wiolonczeli. To jeden z najbardziej intrygujących fragmentów Symfonii nr 7. Violone (kontrabas) – u Haydna prawdopodobnie partia ta została zagrana przez fagot – powraca z popisem solowym w Menuecie, który doprowadza ostatecznie do Finału.

Allegro molto, rozpoczynające Symfonię nr 8 („Wieczór”), jest bodaj najmniej „koncertujące” z pierwszych części wszystkich trzech symfonii składających się na cykl „Pory dnia”. Haydn napisał je w rytmie gigue’a, cytując melodię „Je n’aimais pas le tabac beaucoup” (Nie lubiłem tytoniu), pochodzącą z opery Glucka „Le diable à quatre”. Druga część (Andante) wprowadza koncertującą wiolonczelę, której towarzyszy dwoje skrzypiec. Menuet, zinstrumentowany podobnie jak pierwsza część, znowu zawiera w sobie solo violone (kontrabasu). A zamykający symfonię Finał, z podtytułem „La temepesta” (Burza), jest chyba najbardziej programową częścią w całym cyklu. Partia wiolonczeli jest muzyczną ewokacją burzy, solo skrzypiec sugeruje odległe grzmoty, a opadające arpeggia fletu przypominają rzęsisty, chwilami wręcz ulewny deszcz.

 

autorstwa Roberta Majewskiego