Upcoming Events
24/05/2020
Bez kategorii

wartości

Gdy patrzymy na ekspresjonistyczny obraz, nie mówimy, że namalowany na nim dom jest krzywy. Ponieważ to nie jest dom, ale owoc wyobraźni artysty. Sztuka przetwarza rzeczywistość pokazując, że każdą opowieść można snuć na wiele różnych sposobów. W ten sposób otwiera umysły, rozwija wyobraźnię. To nie przypadek, że społeczeństwa silne ekonomicznie mają intensywne i autonomiczne życie kulturalne. Otwarte umysły są zdolne do innowacji, a innowacja oznacza dobrobyt. Muzyka klasyczna to międzynarodowa dziedzina sztuki wzbogacona o lokalną wrażliwość. Jest elementem europejskiej tożsamości i częścią życia kulturalnych ludzi, ponieważ inspiruje w sposób wyjątkowy. Mozart, Beethoven, Chopin, Mahler, Szymanowski, Strawiński to sieć łączności kulturowej i paszport do współczesnego, cywilizowanego, kulturalnego, innowacyjnego świata.

Sztuka jest nieświadomym, niekontrolowanym, niezafałszowanym obrazem kondycji ludzi, społeczności, miejsc. Sztuka definiuje naszą tożsamość, angażuje w życie społeczne, pomaga spotkać ludzi, ośmiela do wyrażania siebie. Sztuka jest najsilniejszym narzędziem edukacji. Sztuka stworzyła człowieka.

Sztuka jest elementem naszej szeroko pojętej tożsamości, ponieważ elementem naszej tożsamości jest ambicja bycia kulturalnymi ludźmi o wyrafinowanej wrażliwości. Nie ma przyzwolenia na to, że elementem naszej tożsamości są gacie do kolan, klapki, atrakcje typu park dinozaurów, tandetne festyny, prymitywne rytuałami, kolorowe światełka oraz wszechobecny hałas jako oznaka głupoty i lekceważenia drugiego człowieka.

Pragniemy prawdziwego, żywego świata przepojonego humanizmem. Świata wyrażającego się pytaniami. Świata niespokojnego ducha, świata krytycyzmu, świata poszukiwań. Potrzebujemy sztuki, która jest ukojeniem, szansą i celem życia. Potrzebujemy więcej ciszy, wyzwolenia od narzuconych znaczeń i symboli, potrzebujemy zachwytu nad abstrakcyjnym pięknem, które jest jak my i z którym możemy zostać sam na sam.

Sztuka nie jest dosłowna. W teatrze nie chodzi o dosłowne przeprowadzenie treści, ale o interesujący spektakl. Tekst utworu można przeczytać w domu. Sztuki nie można sprowadzać do prostych opisów, nie można jej w sposób infantylny objaśniać, ponieważ sztuka odzwierciedla współczesność, a ta nie jest prosta – jest złożona, wielowymiarowa, często relatywna. Współczesność to emocje, a one nie są czarno-białe. Nie chodzi wyłącznie o wizje artystyczne, ale o wyższy cel, którego definiowanie wymaga mówienia o imponderabiliach: sztuka chroni nas przed banalizacją, unifikacją, uniformizacją. Sztuka jest ważniejsza od wiedzy, gdyż – podobnie jak wyobraźnia – jest nieograniczona.

Prowincjusz to ktoś, kto nie wierzy w siłę miejsca, w którym mieszka, w potencjał otaczającej go rzeczywistości. Skolonizowany prowincjusz to ktoś, kto kocha knajpy i sklepy sieciówki, ale nie przyjdzie mu do głowy, żeby wejść do lokalnego muzeum. Żywy trup to ktoś, kto czeka, by mu powiedzieć, jak ma żyć, co ma robić, co ma mu się podobać, o co ma mieć pretensje, kogo ma kochać, kogo nienawidzić. Szablon w myśleniu jest rzeczą najstraszniejszą.

Nie chemy żyć w społeczeństwie zaniedbanym intelektualnie, zamkniętym na świat, niechętnym do wyrażania siebie, pogrążonym w obsesji grzechu, skrytym za portretami starców i przeterminowanych autorytetów. Nie chemy żyć w społeczeństwie ludzi samotnych przez brak wiary w siebie, tłumiących zdolność odczuwania emocji, odwracających się od radości życia, nie lubiących mieć za wiele wspólnego z samym sobą. Nie chemy żyć w społeczeństwie otumanionym tandetą, chaosem przestrzeni publicznej, hałasem wszechobecnych festynów i tandetnych masowych imprez. Nie chemy żyć w społeczeństwie, które przy pomocy ordynarnego, sarmackiego stylu bycia i prymitywnie rozumianej wspólnoty usiłuje zagłuszyć wewnętrzną pustkę. Nie chemy żyć w społeczeństwie chorym na bierność, bezmyślność, egoizm i wypalenie z powodu bezrozumnej rywalizacji, nienawiści oraz rozczarowania.

Współczesność wymaga od nas zdolności widzenia zjawisk w bardzo szerokim kontekście. Sztuka to nie wydatek, ale inwestycja w twórcze, obywatelskie społeczeństwo. Sztuka to innowacja i integracja – robienie tego, co chcemy i powinniśmy robić, a nie tego, co się sprzedaje. Sztuka to wolność, godność człowieka, łamanie zasad, wybieranie nowych dróg, podejmowanie ryzyka, możliwość popełniania błędów.

Sztuka cywilizuje, uspołecznia, jest najsilniejszym instrumentem edukacji. Kluczowa jest komunikacja z publicznością, partycypacja i organiczna praca z lokalnymi społecznościami. Zadaniem każdej nowoczesnej instytucji kultury, nowoczesnego festiwalu, ambitnego przedsięwzięcia artystycznego jest nie tylko fizyczne funkcjonowanie w danym miejscu, ale realne stawanie się sercem tego miejsca poprzez dialog z publicznością i tworzenie więzi społecznych. Koncert, spektakl, wystawa to nie koszt, ale inwestycja – budowa infrastruktury społecznej.

Potrzebujemy sztuki wysokich lotów, nieoczywistej, wielowymiarowej, umykającej słowom, odrzucającej gotowe formułki, schematy w myśleniu i wszelką dosłowność, a przede wszystkim odrzucającej dogmaty będące obelgą dla intelektualnego dziedzictwa Europy, którym jest krytyczne myślenie. Brońmy prawa do osobistej, swobodnej interpretacji sztuki. Wyjdźmy z szufladek, do których wpycha nas ignorancja. Oby nigdy nie zabrakło wśród nas artystów, odmieńców, wszystkich niedopasowanych, którzy inaczej patrzą na świat i dlatego potrafią ten świat zmieniać.

Pracujemy w dialogu z drugim człowiekiem, przyjmując artystyczny punkt widzenia. Chcemy mieć wpływ na codzienne życie ludzi i dlatego tworzymy infrastrukturę społeczną. Robimy to, co uważamy za ważne, znaczące i rokujące jako zjawisko trwałe. Nie reklamujemy i nie sprzedajemy, ale komunikujemy się z publicznością. Ponieważ sztuka generuje wartościowy system powiązań społeczno-gospodarczych. 

Róbmy wspólnie to, co nie mieści nam się w głowach – inaczej rzeczy ważne nigdy się nie wydarzą. Przestrzeń, za którą jesteśmy odpowiedzialni, nie może być intelektualną i emocjonalną pustynią. Niski poziom sztuki i edukacji, schlebianie gustom mas, zwalnianie z obowiązku krytycznego myślenia, to obracanie ludzi w niewolników, czyli zbrodnia przeciwko ludzkości. Duża część świata wrze furią bezsilności – z powodu odrzucenia i zapomnienia staje się fanatyczną prowincją. Musimy być na tyle silni, by nie pomijać błędów milczeniem. Chcemy się rozwijać, dążyć do piękna i dobra, więc nie zatrzymujmy się tylko dlatego, że ktoś jest zwyczajnie leniwy lub wiecznie oburzony.

Sztuka cywilizuje, edukuje emocjonalnie, rozwija wyobraźnię. Trudno mówić o jakiejkolwiek tożsamości kulturowej, jeśli przy jej definiowaniu nie bierzemy pod uwagę sztuki. Tylko dzięki sztuce jesteśmy ludźmi. W dobie problemów społecznych sztuka staje się ruchem oporu przeciwko intelektualnej wulgarności naszych czasów. Sztuka łączy ludzi. Jest najnowocześniejszym – bo wolnym od ideologii – spoiwem społecznym i zaproszeniem do świadomego uczestniczenia, jako istoty obywatelstwa. Sztuka edukuje emocjonalnie, ponieważ dopuszcza różne interpretacje i w ten sposób pokazuje, że nie ma jednej prawdy. Dlatego osłabia nacjonalizm, rasizm, fundamentalizm religijny i wszystkie inne formy ksenofobii. Oby burzliwe tchnienie sztuki wzniecało ogień Humanizmu i Oświecenia. Oby wrażliwość, zaufanie, kreatywność i walka z ignorancją były naszymi podstawowymi wartościami, a otwartość umysłu codziennym obowiązkiem.

Sztuka pokazuje, że każdą opowieść można snuć na wiele różnych, równie dobrych sposobów, że każde dzieło można wykonać w różny sposób, że trawa namalowana przez artystę nie musi być zielona, że wiersz jest piękny nie ze względu na jego temat, że o wartości człowieka nie świadczy jego narodowość kolor skóry lub wyznanie. Sztuka tworzy sieci łączności kulturowej, ponieważ znajomość tych samych arcydzieł łączy ludzi, pomaga znaleźć wspólny język.

Nie równaj do dołu. Nie ulegaj tłumowi. Wspieraj innowacyjne idee. Zmuszaj do krytycznego myślenia. Kształtuj wyobrażenie o jakości. Tylko dla niewielu rozum jest drogowskazem. Inni odnajdują drogę dzięki pomocy. Tego rodzaju ludzi nie należy pozostawiać samych sobie. Być może nie wiedzą, że hałas to gwałt, że populizm to autodestrukcja, że życie bez sztuki to pustka. Daj dowód, że istniejesz – twórz wzorce kulturowe, żądaj wrażliwości, kindersztuby, dobrego smaku, poczucia humoru, rozumienia abstrakcji. Walcz o głębokie treści, czytaj grube i trudne książki, promuj poezję i filozofię, słuchaj wyrafinowanej muzyki, kupuj dzieła sztuki, mów tak i nie – inaczej ludzie nigdy nie zdołają dostrzec samych siebie.

Miasta remontują domy, ulice, parki, chodniki z nadzieją, że będzie wspaniale. Ale po zakończeniu prac jakoś nie jest. To znaczy niby jest wspaniale, ale wszyscy czują, że nie jest. I nie wiadomo dlaczego. Dlatego, że miasta muszą mieć jakąś wartościową treść i infrastrukturę społeczną. Do tworzenia treści i infrastruktury społecznej służy sztuka. Oczywiście wiele miast organizuje przeróżne eventy i festyny, ale to nie jest sztuka. Chwilowe zauroczenie eventami można zrozumieć, jednak miasta z ambicjami powinny z niego wyrosnąć, podobnie jak ludzie dorośli powinni wyrastać z infantylnych zachowań. Eventy nie mają nic wspólnego z tworzeniem kultury. To zwyczajne przejadanie pieniędzy, tandeta, cyniczny populizm. Ludzie się przeciwko temu nie buntują, ponieważ nie wiedzą, że można inaczej. Ale powinny to wiedzieć władze. Jeśli ktoś zarządza firmą, instytucją, miastem,  regionem, krajem, powinien wytyczać drogę, zmieniać świat. Drobne, bieżące inwestycje to nie jest zarządzanie. Miasta ambitne nie powinny wydawać pieniędzy na różnorodne, przypadkowe zdarzenia, z których nie wynika żadna idea. Miasta ambitne powinny sprawić sobie coś konkretnego: teatr dramatyczny, centrum tańca współczesnego, filharmonię, galerię malarstwa, zaprosić artystów rezydentów, stworzyć jakiś wartościowy i trwały festiwal. Albo przekształcić coś, co mają, w nowy, dynamicznie rozwijający się byt skupiony na konkretnej dziedzinie sztuki. Trzeba na coś się zdecydować, wytyczyć kierunek, zaufać artystom i nie rezygnować przez 100 lat. Tak powstaje kultura. Życie bez sztuki to podobna do nicości, beznadziejna wegetacja.

Problem odpowiedzialności społecznej dotyczy każdego. Społeczeństwo to organizm, czyli niepodzielna całość, która nie jest w stanie funkcjonować, jeśli niektóre jej części są zaniedbywane. Zanim nastała epoka internetu łatwo było pozostawiać małe miasta i wsie w zapomnieniu. Dzisiaj te miejsca są świadome świata, kipią furią bezsilności z powodu odrzucenia, a równocześnie ich mieszkańcy mają prawa wyborcze. Wszyscy mamy obowiązek budować lub rewitalizować infrastrukturę społeczną. Sztuka to innowacja i integracja.

Sztuka w swojej złożoności i wielowymiarowości jest nadzwyczaj ważna w czasach, kiedy ludzie stracili zdolność skupienia, uważnego słuchania, podążania za opowieścią. Świat sztuki wysokiej ustępuje pola popkulturze, przez co wszyscy tracimy możliwość komunikowania i rozumienia głębokich treści. Cyniczny koniunkturalizm świata eventów już dawno zaburzył równowagę pomiędzy myśleniem eventowym a działaniem akceptowalnym dla wrażliwej publiczności, która ucieka przed krzykliwą tandetą prymitywne rozumienie wspólnoty. Chęć przypodobania się absolutnie wszystkim to niebezpieczna pułapka – stajemy się nikim, wydmuszkami bez właściwości, bez tożsamości, bez sensu. Dlatego finansowanie kultury masowej z pieniędzy publicznych to zamach na kreatywność, zdolność do innowacji oraz na podstawowy element europejskiej tożsamości intelektualnej, jakim jest umiejętność krytycznego myślenia.

W sztukach performatywnych efekt wykonania dzieła bywa odrażający, oburzający, brzydki, wulgarny, ale czasami musi taki być. Musimy przezwyciężać strach przed innością, nowością, zmianą, silną emocją. Gdy sztuka przemawia do ludzi, którzy stali się niewolnikami gotowych, narzuconych im formułek, powinna wstrząsnąć ich najwznioślejszymi uczuciami. Musimy przezwyciężać tęsknotę za unifikacją, za prostymi rozwiązaniami, ponieważ ich owocem są totalitaryzmy. Musimy przezwyciężać postawy konserwatywne, ponieważ ich owocem jest bieda.

Publiczne pieniądze powinny być wydawane na wszelkie formy innowacji, na długofalową pracę kulturotwórczą. Obowiązkiem sztuki jest walczyć z inercją, odrętwieniem, brakiem wyrazistych charakterów i intelektualną wulgarnością naszych czasów. Schlebianie gustom mas, mówienie ludziom tego, co chcą usłyszeć to populizm, czyli cyniczne budowanie społeczeństwa bezmyślnego, uśpionego, niezdolnego do innowacji i krytycznego myślenia, podatnego na gotowe formułki, dogmaty, doktryny – podatnego na nacjonalizm, rasizm, faszyzm, fundamentalizm religijny.

Sztuka to nie jest produkt. Oczywiście sztuką można handlować. Wszystkim można handlować: ciałem, cierpieniem, miłością. Ale sztuka, ciało, uczucia to nie są produkty. Sztuka to ruch oporu przeciwko ignorancji, stereotypom, stagnacji. Opowiadamy się za sztuką wysoką, za sztuką niedosłowną. Odrzucamy antynowoczesną, oportunistyczną estetykę prymitywnego gustu mas. Opowiadamy się za sztuką wysoką, jako przeciwieństwem masowej pseudosztuki adresowanej do bezmyślnych, skolonizowanych prowincjuszy, entuzjastów nacjonalizmu, rasizmu i fundamentalizmu religijnego. W czasach gdy nagle tak wielu ludzi – próbując oszukać samych siebie – twierdzi, że świat jest czarno-biały i odrzuca jego złożoność, wymagajmy od siebie znacznie więcej.

Sztuka i ideologia wykluczają się. W sztuce ważne są imponderabilia. Plaga czysto koniunkturalnych przedsięwzięć artystycznych to cynizm w stosunku do nieco gorzej wykształconej części społeczeństwa i nietakt w stosunku do ludzi światłych. W dobie kryzysów społecznych cynizmem jest, skutkujące zbiorową schizofrenią, zmuszanie ludzi do życia równocześnie we współczesności i w wiekach minionych.

Sztuka cywilizuje. Koncert, spektakl, wystawa nie jest zwykłym wydatkiem, ale inwestycją w innowacyjne społeczeństwo. Chcemy być innowacyjnym społeczeństwem, zdolnym do twórczego reagowania na kreatywne idee. Dlatego potrzebujemy sztuki. Potrzebujemy twórczych sytuacji społecznych. Chodzi o to, żeby – dzięki sztuce – mówić dzień dobry obcym ludziom i patrzeć im w oczy. Chodzi o abstrakcyjne piękno, o zdolność wzniesienia się ponad dosłowność. Na przykład po to, aby móc odczuwać miłość. Naszą prawdziwą twarz, naszą wartościową wrażliwość ukrywamy za hałaśliwą zasłoną, za wbrew sobie odgrywaną komedią, za kompletnie zbędnymi przedmiotami. Sztuka pomaga dostrzec i docenić samych siebie.

Kluczowym mechanizmem rozwoju jest zdolność reagowania na kreatywne idee. Publiczne pieniądze są po to, żeby wydawać je na innowację, zadawanie pytań, stymulujące myślenie, projekty kulturotwórcze, oryginalne, organiczne. Chodzi o umiejętność snucia opowieści o nas samych. Potrzebne są działania silnie zakorzenione w kontekście kulturowym i społecznym, wydarzenia budujące autonomiczne życie artystyczne. Współczesne problemy społeczne polegają przede wszystkim na tym, że nie potrafimy wykorzystać potencjału ludzkiego. Chcemy pełniej wykorzystać potencjał miejsc, wyjątkowość krajobrazów kulturowych. Chcemy znaleźć życie, które jest być może na ulicy, być może w fabryce, być może w kościele. Chcemy przywracać właściwe znaczenie słowu „ekskluzywny” i określać nim już nie zegarek renomowanej firmy produkowany przecież w setkach tysięcy sztuk, ale efemeryczne zdarzenie, które można przeżyć tylko jeden raz i pamiętać całe życie.

Eventy to nie jest kultura. Eventy to banalizacja, zwalnienie z myślenia, równanie do dołu, roślinna bierność, wtórność, schematyzm, przewidywalność. Eventy to przejadanie pieniędzy, kulturowa dewastacja. Myślenie eventowe i kreatywne myślenie kulturotwórcze to sprzeczność. Kultura to głos, eventy to echo. Sztuka wymaga umiejętności mówienia własnym głosem, wymaga potencjału twórczego. Więź ze światem polega na odczuwaniu emocji.

Eventy są jak pornografia – pociągają, ekscytują, powodują chwilową euforię, ale jej owocem jest destrukcja, depresyjna pustka, wewnętrzna ruina. Kultura nie jest jednorazowym aktem. Kultura to nawyk, codzienność na wysokim poziomie. Wartościowe życie kulturalne to zjawiska trwałe, powtarzalne, zakorzenione w społecznej rzeczywistości i organiczne, czyli wypływające z kontekstu miejsca, historii, inspirowane wrażliwością ludzi, budujące wspólnotę, czyli most pomiędzy artystami i publicznością.

Ponadczasowe dzieła sztuki są poetyckie, niedosłowne, uwolnione od historycznych kontekstów, uniwersalne, komunikatywne, pełne zmysłowych emocji, dla każdego inne, ale z pewnością dla każdego, ponieważ w każdym wzniecają ożywczą siłę, jaką jest krytyczne myślenie, zadawanie pytań. Poddawanie wszystkiego w wątpliwość (Kartezjusz: de omnibius dubitandum est / o wszystkim należy wątpić) jest oczywistym dziedzictwem intelektualnym oświeconego, kulturalnego świata i podstawową wartością w każdych czasach.

jta

Skip to content